Cyberpunk Wiki
Advertisement
Barghest Logo CP2077PL

BARGHEST, pierwotnie będący częścią Militechu, ogłosił swoją niezależność od korporacji po tym, jak pułkownik Kurt Hansen zażądał dla siebie dużej części Night City's Pacifica podczas Wojny Zjednoczeniowej. Obszar ten był później znany jako Dogtown. Pierwotnie składał się z byłych żołnierzy Militechu, którzy walczyli u boku Hansena podczas wojny, z biegiem lat dołączyli do nich najemnicy i inni weterani, a także uliczni punkowcy, którzy zostali zwabieni obietnicami stania się częścią czegoś większego.

Wpis do bazy danych[]

Jeśli słyszysz "Dogtown" i automatycznie myślisz "BARGHEST", są szanse, że nie umrzesz od razu. Organizacja założona przez Kurta Hansena to coś więcej niż zwykły gang Night City. Nikomu innemu nie udało się wykroić dla siebie całej dzielnicy, całkowicie wyrzucić policję i utrzymać ją w takim stanie przez prawie dekadę.

Zaczęło się od małego: oddział pułkownika Hansena przejął część Pacifica pod koniec Wojny Zjednoczeniowej i nigdy nie złożył broni. Z tamtego oddziału pozostało tylko sześciu żołnierzy, którzy jako najbardziej zaufani ludzie Hansena znajdują się teraz na szczycie łańcucha pokarmowego. Rodzący się BARGHEST szybko wziął pod swoje skrzydła podobnych ludzi: weteranów, o których zapomniały megakorpusy, najemników bez kontraktów, renegatów z różnych części miasta - co tylko chcesz.

Organizacja Hansena okazała się również kusząca dla przeciętnych mieszkańców Night City, którzy z różnych powodów znaleźli się na końcu swojej drogi. Kurt Hansen dawał im broń, pensję, opiekę medyczną dzięki swoim kontaktom i - co być może najważniejsze - nie zadawał żadnych pytań w zamian za ich absolutną lojalność. Dla tych na samym dnie, BARGHEST jest całkiem dobrą alternatywą dla życia w drobnej przestępczości - kariery z krótką oczekiwaną długością życia.

Gdziekolwiek indziej, pod innym przywództwem, banda przestępców tworzących BARGHEST rozpadłaby się jak domek z kart lub zanikła jak mózg cyberpsychozy. Hansen dokonał niemożliwego. To zasługa jego dominującej prezencji, charyzmy i inteligencji, ale przede wszystkim zaprezentowania ludziom nowego startu - bez ukrytych kosztów i korporacyjnego drobnego druku oraz miejsca, w którym gliniarze i tajniacy są wieszani na latarniach. Dla wielu wizja ta była, jest i będzie niezwykle kusząca.

Advertisement